Danuta, 38 lat – 6,5 roku abstynencji i zdrowienia na programie 12 Kroków AA.

Mam na imię Danuta i jestem alkoholiczką.

Dzisiaj przypomniałam sobie jedno z wielu zdarzeń z dzieciństwa, które tak, jak i inne z tamtych zdarzeń, pokazuje mi, jak chorą osobą byłam zanim jeszcze sięgnęłam po alkohol.
Miałam piętnaście lat i zdawałam egzamin do szkoły średniej. Ważnym faktem, który wtedy miał znaczenie było to, że miałam słaby wzrok, bez okularów nie widziałam na odległość, ale oczywiście okularów nie nosiłam, bo to wstyd, czułam się z tego powodu gorsza. Na egzaminie tematy były podane na tablicy. Ja „musiałam” wybrać pierwszy, bo tylko ten zapamiętałam jak były czytane. W temacie było słowo bohater, zapisane zresztą na tablicy. Było zapisane, tylko, że ja nie widziałam tego, co było zapisane na tablicy. I zamęt w głowie; jak się to pisze?, jest takie powiedzenie bohater przez „ch”?, to chyba przez „ch”?. I tak też napisałam. Już wtedy za nic nie chciałam przyznać się do tego, że czegoś nie potrafię, że potrzebuję pomocy. Przecież mogłam powiedzieć, że nie widzę tematów i poprosić o możliwość dojścia do tablicy. Nie! To znaczyłoby przecież tyle samo, co przyznać się, że jestem ułomna, słaba. Już wtedy przepełniała mnie pycha i chorobowa ambicja. Zawziętość i udowadnianie, że poradzę sobie sama, a pomocy nie potrzebuję. Już wtedy te moje cechy charakteru, i co za tym idzie wybory, jakich dokonywałam miały znaczący wpływ na moje życie. Kiedy sięgnęłam po alkohol było już tylko coraz gorzej, aż do samego dna.

Kolejną moją słabością była nieumiejętność odnalezienia się w rzeczywistości. Odkąd pamiętam uciekałam w światy, które sobie roiłam. Tam byłam piękna, mądra i dobra. Tam miała mnie spotkać „wielka miłość” i szczęście, miałam robić rzeczy wielkie, bo do takich zostałam stworzona. Nie potrafiłam nawiązać kontaktu z ludźmi, więc uciekałam w świat książek i filmów. Tak naprawdę czułam się gorsza, brzydsza i głupia. Za wszelką cenę chciałam zdobyć uznanie ludzi, którzy mnie otaczali, udowodnić im i sobie, że jednak coś znaczę. Dla uznania otoczenia poświęcałam coraz więcej siebie. Pijąc alkohol tworzyłam ułudę, że jestem inna. Zaczęłam się „śmiać i rozmawiać”. Nagle miałam znajomych, ludzi, z którymi mogłam spędzać czas. Nawet nie wiem, kiedy uzależniłam się fizycznie od alkoholu. Piłam po prostu coraz więcej i częściej. Pijąc byłam przecież z ludźmi. I co z tego, że i tak przez cały czas samotna. Mam przyjaciół? Mam!

Picie alkoholu było moim rozwiązaniem na życie, a raczej na to, jak bardzo sobie w życiu nie radziłam. W ogóle nie potrafiłam przeżywać uczuć. I to zarówno przykrości, żalu czy strachu jak i radości, czy spokoju. Zresztą, o jakiej ja radości czy spokoju piszę. Wtedy to były dla mnie uczucia całkowicie abstrakcyjne. Podobnie zresztą, jaki i słowami bez treści była przyjaźń, serdeczność, życzliwość. Kłamałam, oszukiwałam i kradłam. I oczywiście, z całym przekonaniem i za wszelką cenę walczyłam żeby udowodnić, że tak nie jest.
Wtedy, w moim rozumieniu i odczuwaniu byłam zaradna i przedsiębiorcza. Mijały kolejne dni, miesiące i lata, a ja pogrążałam się w coraz większym zamęcie, chaosie i spadałam coraz niżej. Robiłam rzeczy, które kiedyś były dla mnie nie do wyobrażenia. Ja – kradzież? Ja – rozwiązłość ? Jeszcze parę lat wcześniej wyśmiałabym osobę, która powiedziałaby mi, że to będę robić.

Dzięki łasce Boga trafiłam do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Zastraszona, wystraszona, jeden wielki kłębek nerwów i rozpaczy, bez niczego. Bez rodziny, domu i pracy. Do tego doprowadziłam swoją „mądrością” życiową. Do tego doprowadziłam swoim udowadnianiem racji, ciągłą walką i udowadnianiem jak świetnie sama sobie radzę, że ja nie potrzebuję od nikogo pomocy. Straciłam wszystko, na czym mi kiedykolwiek zależało. Przede wszystkim zatraciłam siebie, wiarę w Boga i wiarę Bogu. Trafiłam do AA. I tu spotkało mnie coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Życzliwość i bezinteresowność. Jak to? Oni nic ode mnie nie chcą? Tak się zajmują mną bez żadnych oczekiwań? To było niesamowite przeżycie. Do tej pory zawsze, za wszystko musiałam płacić jak nie taką, to inną cenę. Zaczęło się od herbaty, którą zaproponował mi jeden z mężczyzn, a na moje słowa, że nie mam pieniędzy, powiedział, że tu nie trzeba ich mieć. To było coś innego w moim życiu. Potem jedna kobieta wymieniła się ze mną numerem telefonu i o dziwo zadzwoniła do mnie, żeby zapytać jak się czuję. To już naprawdę było niesamowite. Co najważniejsze, poczułam się dobrze. Poczułam spokój wynikający z tego, że jestem w miejscu, w którym powinnam być. Tak zaczęła się moja nowa droga życia. Droga, na której nareszcie nie byłam sama. Byłam wśród swoich. Od tamtego czasu minęło już parę dni, ale do dzisiaj pamiętam tamten czas. Tak samo pamiętam czas upokorzenia, upodlenia i ciągłego strachu. Czas picia, samotności i ostatniego, mam nadzieję ciągu. Zaczęłam chodzić na mityngi i po jakimś czasie poprosiłam o pomoc. Na początku kierował mną strach. Strach, żeby nie pić. Wszystko, byle nie to. I choć moje pobudki nie były najlepsze, to nareszcie zaczęłam robić coś dobrego dla siebie. Nieświadoma tego absolutnie, ale to już było jakieś dobro w moim życiu. Zresztą świadoma, czy też nie, zaczęłam zdrowieć z alkoholizmu. Ba, nareszcie zaczęło do mnie docierać, że jestem chora i potrzebuję pomocy.

Boże, dziękuję Ci za to, że poprosiłam nareszcie o pomoc! Taka ulga. I dziękuję, że pomoc otrzymałam. Czy ją rozumiałam, czy nie. Dziękuję. Mogłam zacząć uczyć się jak żyć.

Dzisiaj, dzięki łasce Boga, mojemu zaangażowaniu i pracy, pomocy Grupy AA i mojego wyrozumiałego, i cierpliwego Sponsora moja świadomość i życie zmienia się.

Uczę się od najprostszych spraw. Mówić – prawdę, choć kłamię szybciej, niż myślę i paraliżuje mnie strach, co sobie pomyślą o mnie inni. Działać – odebrać telefon od taty, choć się boję, co powie i co ja powiem, jak zareaguję. Przeprosić i przyznać do błędu, – chociaż mam ochotę walczyć i udowadniać, że to nie ja zrobiłam źle, bo tak właśnie postępowałam przez całe swoje życie, zrzucałam odpowiedzialność za wszystko, co złe na innych. Uczę się prosić o pomoc, – choć mnie dusi, że trzeba przyznać, że sama nie daję rady. Podziękować za pomoc. Niby takie to proste, a tak trudne do wykonania.

Program zdrowienia Anonimowych Alkoholików działa, jeśli ja działam. Dzisiaj jestem już trochę inną osobą od tej, która trafiła do AA. Jest tak, jak to mówi mój Sponsor: „jak się uczysz, to w końcu czegoś się nauczysz”.

Ta nauka to codzienny wysiłek i zaangażowanie, to przyznawanie się do popełnianych błędów, to działanie. Okazało się, że to, że dane mi było zaprzestać pić, to jeszcze nie wszystko. Moje przyzwyczajenia, sposób życia i moje słabości nie wyparowały od tak sobie, jak alkohol. Sama nie radziłam sobie z niczym, nie umiałam normalnie żyć. Ja i moje życie zaczęło się zmieniać, kiedy zaczęłam korzystać z pomocy Boga, Grupy AA i drugiego człowieka – Sponsora. Sponsor to moja zaufana osoba, przy której mogę zobaczyć prawdziwą siebie, moje wybory i sposób postępowania. To też człowiek, przy którym, jako pierwszym człowieku w moim życiu, poczułam, że jestem wartościową i dobrą osobą, człowiek, przy którym poczułam, co to znaczy troska, opieka i przyjaźń, choć myślałam, że ja na te wartości nie zasługuję. A jednak okazało się, Bogu dziękować, inaczej. Dzisiaj czuję się wartościowym człowiekiem. Mam swoje miejsce w świecie. A przede wszystkim żyję i jestem trzeźwa. Tym dzielę się z innymi. Dziękuję.

Danuta zdrowiejąca alkoholiczka.

2 odpowiedzi do “Danuta, 38 lat – 6,5 roku abstynencji i zdrowienia na programie 12 Kroków AA.”

  1. Marian Says:

    Jakże bliska jest mi Twoja historia. Chociaż przede mną długa droga też już zaczynam czerpać radość z trzeźwości. Dziękuję za doświadczenia i gratuluję postawy. Życzę Ci kolejnych 24 trzeźwych godzin z wiarą i Pogodą Ducha.

  2. IzaS Says:

    Twoja historia też jest mi bliska tak jak i historie nas wszystkich.Staram się czerpać z tych wszystkich doświadczeń i mam nadzieję ,że kiedyś też będę miała taką postawę.Zyczę Ci wszystkiego co dobre,wszystkiego co daje spokój,radość,pogodę ducha i szczęście pomimo padających nieraz kłód pod nogi.Pozdrawiam:-)!

Dodaj odpowiedź