Maksymilian, 37 lat – 2 lata abstynencji i zdrowienia na programie 12 Kroków AA.
Mam na imię Maksymilian i jestem alkoholikiem.
Zacząłem pić jak miałem 13 lat. W pierwszych latach picie było sporadyczne. Ale w wieku 17 lat już systematycznie piłem. W tym czasie pierwsza izba wytrzeźwień, później jeszcze 7 razy.
Alkoholem dodawałem sobie odwagi, śmiałości, pewności siebie. Tak było na początku, ale bardzo szybko zaczęło wychodzić ze mnie zło. Byłem agresywny dla otoczenia, w domu, do rodziców, wobec samego siebie. Pierwsze poważne samookaleczenia w wieku 18 lat. Później jeszcze kilka razy i próby samobójcze. Lata mijały, moje życie ułożyłem pod dyktando picia. Wszystko, co robiłem było związane z piciem alkoholu. Pracowałem, żeby zarobione pieniądze przepić, kiedy komuś robiłem przysługę w zamianę za to oczekiwałem alkoholu. Imprezy sportowe lub towarzyskie miały na celu spotkać się z ludźmi, z którymi piłem. Mijały kolejne lata, konsekwencji przybywało. Poza nieprzespanymi nocami, wyrzutami sumienia i drżącymi rękami miałem na koncie sądy grodzkie, interwencje policji, wiele mandatów i sądowy obowiązek leczenia.
Miałem 32 lat, kiedy poszedłem na pierwszą terapię w O.T.U.A i wcale nie zamierzałem przestać pić. Terapię podstawową ukończyłem. Ale w trakcie jej trwania już piłem. Szybko spadałem na dno, nie potrafiłem się zatrzymać. Myślałem, że będę pił przez resztę mojego życia. Żeby mieć komfort picia w domu ożeniłem się z kobietą, która również nadużywała alkoholu. W trakcie trwania związku urodziło się dziecko. Myślałem, że jakoś to będzie, że będę umiał pogodzić picie z życiem. Bardzo kochałem chłopca. Ale nie potrafiłem przestać pić. Dziecko chorowało, długo leżało w szpitalu, a ja nie potrafiłem przestać pić. Pewnego dnia, kiedy miał wypis ze szpitala, a ja nie potrafiłem przestać pić nikt chłopca nie odebrał i trafił do domu dziecka. Był to styczeń 2008 roku. Miałem 35 lat. Związek małżeński się rozpadł. Miałem wyrok w zawieszeniu, czekałem na następny, w lutym tego samego roku poszedłem na terapię i nadal nie potrafiłem przestać pić. Nie miałem gdzie mieszkać, a w maju zostałem całkowicie pozbawiony władzy rodzicielskiej. Ale kochałem mojego jedynego syna. Nie przeraziło mnie to, że choruje, pragnąłem, żeby wrócił. Nie wiedziałem jak to zrobić.
W czerwcu 2008 roku prosto z ulicy przygarnęła mnie matka i zgłosiłem się ponownie na terapię. Bardzo ciężko było utrzymać abstynencję. Zacząłem pracować. Często odwiedzałem syna. Od października dostałem zezwolenie z sądu na przepustki. Mogłem synka zabierać na weekendy do domu. Bałem się, że zacznę pić. Po siedmiu miesiącach abstynencji już mnie szczęka bolała od zaciskania zębów. Wtedy w O.T.U.A. spotkałem kolegę, który chodził na mityngi AA. Tym razem bardzo mi zależało na abstynencji. Umówiłem się, żeby iść z nim na mityng AA. Na pierwszym mityngu zadano mi pytanie: czy mam pragnienie zaprzestania picia? Szczerze odpowiedziałem, że tak. Wtedy poczułem, że odnalazłem swoje miejsce na ziemi. Po kilku mityngach poczułem obecność Siły Wyższej, która zdjęła ze mnie obsesję picia. Siły płynącej od Boga poprzez Grupę, doświadczenia na drodze zdrowienia, rozmowy ze sponsorem. Dziękuję Bogu, że trafiłem na grupę ludzi, którzy są życzliwi, wyrozumiali, pomocni, uśmiechnięci, są jednością, są wsparciem dla każdego alkoholika, który ma chęć zaprzestania picia.
Od 13 miesięcy jestem we Wspólnocie AA. Zaczęła się dla mnie wielka przygoda i oby trwała do końca mojego życia. Pomimo dwóch wyroków w zawieszeniu, w konsekwencji dwóch spraw o odwieszenie, do więzienia nie poszedłem. Synek z postanowienia sądu wrócił do mnie w sierpniu 2009 roku. Jest zdrowy, pogodny, uśmiechnięty i mówi do mnie tatusiu. Dzięki Wspólnocie AA zbliżyłem się do Boga, którego wcześniej nie czułem, nie dostrzegałem jego obecności.
Do zobaczenia na drodze zdrowienia.
Pozdrawiam,
Tagi: Anonimowi Alkoholicy, historie anonimowych alkoholików
lipiec 4th, 2011 at 08:43
Zapraszam do dzielenia się swoimi doświadczeniami:)