Rafał, 42 lata – 1.5 roku abstynencji i zdrowienia na programie 12 Kroków AA

Mam na imię Rafał i jestem alkoholikiem.

Pierwszy kieliszek wypiłem po skończeniu pierwszej klasy. Starsi koledzy poczęstowali mnie winem, czułem się taki dorosły i ważny. Potem było liceum, picie świadczyło o dorosłości i prestiżu wśród kolegów. Na imprezach piłem dużo, byłem duszą towarzystwa. Było to w moim ówczesnym pojmowaniu przyjemne i normalne. Na studiach imprezy zdarzały się częściej, zawsze piłem dużo, często urywał mi się film. Traktowałem to cały czas jako dobrą zabawę, jak coś normalnego .

Dla mnie każdy mężczyzna “prawdziwy facet” powinien dużo pić – inni to frajerzy. Na czwartym roku ożeniłem się, snułem piękne plany o świetlanej przyszłości. Po studiach zamieszkaliśmy w moim rodzinnym domu i prowadziliśmy firmę częściowo razem z rodzicami. Rzeczywistość okazała się trudniejsza niż moje wyobrażenia o życiu. Stres, obowiązki, ciężka praca, a efekty z reguły były inne od tych, których oczekiwałem. Około 12 lat temu przyjąłem opcję, że alkohol jest dobrym lekarstwem na moje złe samopoczucie. Zacząłem pić w samotności i w głowie snuć wizje o światach wirtualnych.

Pracowałem, zarabiałem po to, by „bezpiecznie” pić. W głowie wyobrażenia, żal, oj gdybym mógł cofnąć czas, to na pewno byłoby inaczej. Skutkiem tego użalania się i rozgoryczenia było to, że piłem coraz więcej. Zaniedbywałem rodzinę, pracę. Żona prosiła żebym coś ze sobą zrobił, ja to ignorowałem, uważałem, że wszystko jest w porządku . Dla otoczenia, znajomych byłem zawsze bardzo dobry, uczynny, a dla najbliższych terrorysta i egoista, szantażysta. Dawało mi to „komfort picia”. Zacząłem łamać zasady i świętości, którymi kierowałem się w życiu. Choć tego nie chciałem i walczyłem z tym, zaczęło do mnie docierać, że jest ze mną źle, że nie umiem przestać pić. Wszystko traciło dla mnie wartość, ważny był tylko alkohol. Stosunki z najbliższymi coraz gorsze, praca na włosku, zacząłem staczać się w galopującym tempie na coraz głębsze dno, włącznie z myślami samobójczymi. Nie umiałem pić a nie mogłem nie pić.

Miałem już dość takiego życia, zacząłem szukać pomocy. Zgłosiłem się na terapię, po dwóch miesiącach trafiłem na swój pierwszy mityng AA, poczułem się wśród swoich. Poprosiłem alkoholika, który jest dalej w drodze zdrowienia o pomoc, został moim opiekunem w AA. Z opiekunem przerabiam program 12 kroków AA. Dzięki programowi poznaję siebie, przyczyny mojej choroby i uczę się normalnie żyć. Praktykuję dziedzictwo Anonimowych Alkoholików, 3 Legaty AA – Zdrowienie (praca z moim opiekunem), Jedność (należę i działam w Grupie, wreszcie nie jestem sam, mam przyjaciół i pomoc), Służba (bezinteresownie pomagam innym, niosę przesłanie AA).
Stosując 3 Legaty AA zachowuję trzeźwość . Dzięki Wspólnocie Anonimowych Alkoholików zacząłem nowe, trzeźwe życie. Powoli, krok po kroku wracają do normy moje stosunki z najbliższymi, odzyskuję utracone wartości i zainteresowania.

Dzisiaj trzeźwość jest dla mnie największą wartością, bo jestem alkoholikiem. Tylko będąc trzeźwym, dzięki mojej Sile Wyższej mogę żyć dobrze i normalnie, nareszcie cieszyć się życiem.

Rafał alkoholik

Jedna odpowiedź do “Rafał, 42 lata – 1.5 roku abstynencji i zdrowienia na programie 12 Kroków AA”

  1. Marian Says:

    Gratuluję ci Rafał. Bardzo dobre doświadczenia i wspaniałe końcowe przemyślenia. Ileż trzeba się wycierpieć żeby dojść do tak oczywistych prawd życiowych. Spokoju na kolejne 24 trzeźwe godziny życzę ci Rafale.

Dodaj odpowiedź