Archiwum kategorii ‘Z Literatury AA’

Tylko Pierwszy Krok…

Wtorek, październik 20th, 2009

Tylko Pierwszy Krok, w którym uznaliśmy w stu procentach naszą bezsilność wobec alkoholu może być stosowany z całkowita perfekcją. Pozostałe Jedenaście Kroków stawia przed nami jedynie wzory doskonałości. Każdy z nich określa cel, do którego zmierzamy i jest zarazem miarą naszego postępu.

Dwanaście na Dwanaście, s.69

“Usprawiedliwiony gniew”

Sobota, październik 10th, 2009

Jedną z prawd życia duchowego jest ta, że ilekroć ulegamy wzburzeniu, to niezależnie od powodów tego wzburzenia, coś złego dzieje się z nami. Kiedy ktoś nas dotknie i czujemy się tym zranieni, to przecież także z nami coś nie jest w porządku. Czy jednak nie ma wyjątków od tej reguły? Na przykład “usprawiedliwiony” gniew? Jeśli ktoś nas oszukuje, czy nie mamy prawa być wściekli na drania? Albo słusznie oburzeni na zarozumialców? Dla nas, Anonimowych Alkoholików, takie wyjątki są niebezpieczne. Przekonaliśmy się już nieraz, że usprawiedliwiony gniew powinniśmy zostawić ludziom, którzy potrafią lepiej nad nim panować.

Dwanaście na Dwanaście, s.90

Krok Dwunasty

Sobota, październik 3rd, 2009

“Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach”

Treścią Dwunastego Kroku AA jest radość życia, a jego istotą – działanie. Oto teraz nawracamy się na zewnątrz, ku naszym towarzyszom niedoli, wciąż jeszcze cierpiącym alkoholikom. Teraz mamy szansę dawać innym, nie oczekując w zamian żadnych nagród. Teraz zaczynamy stosować wszystkie Dwanaście Kroków w codziennym życiu, zyskując dla siebie i otaczających nas osób trzeźwość umysłu i uczuć. W swym najgłębszym sensie Dwunasty Krok mówi o miłości, o takim jej rodzaju, na który nie ma ceny.

Dwunasty Krok mówi również o tym, że w rezultacie stosowania wszystkich Kroków każdy z nas doznał czegoś, co można określić jako przebudzenie duchowe. Dla nowicjuszy w AA brzmi to często dość wątpliwie i nieprawdopodobnie. Pytają oni: “Co macie właściwie na myśli, mówiąc o tym przebudzeniu duchowym?”

Być może istnieje tyle określeń przebudzenia duchowego, ilu ludzi, którzy go doświadczyli. Ale na pewno wszystkie jeśli są autentyczne, mają wspólne cechy. Nie są one trudne do uchwycenia. Najbardziej uderzające jest to że człowiek przebudzony duchowo staje się zdolny robić odczuwać i wierzyć w to, czego poprzednio nie potrafił robić sam, w oparciu o swoje własne siły i środki. Otrzymał on dar w postaci nowego stanu świadomości i istnienia.

Dwanaście na Dwanaście, s.106

Wizja dla Ciebie

Poniedziałek, wrzesień 28th, 2009

Dla większości ludzi normalnych picie oznacza radość, wiąże się z życiem towarzyskim i pobudza barwną wyobraźnię. Rodzi beztroskę, przyjacielską zażyłość i uczucie, że życie jest piękne. Nie dla nas! Nie takie stany towarzyszą nam w ostatnich dniach intensywnego picia. Znikają owe przyjemności. Pozostały już tylko wspomnieniami. Nigdy nie potrafiliśmy wskrzesić tych wspaniałych chwil z przeszłości. Pozostała uparta tęsknota, by ciszyć się życiem tak jak kiedyś i rozpaczliwa obsesja, że jakiś nowy cud samokontroli umożliwi nam to. Zawsze była potem jeszcze jedna próba. I jeszcze jedna porażka.

Im mniej okazywano nam tolerancji, tym bardziej uciekaliśmy od społeczeństwa, od życia. Kiedy zapanował nad nami Alkohol – Król i staliśmy się zalęknionymi poddanymi w jego szalonym królestwie, opadła na nas chłodna mgła – samotność. Owa mgła gęstniała, potężniała. Niektórzy z nas szukali melin i innych plugawych miejsc w nadziei znalezienia tam towarzystwa, zrozumienia i aprobaty. Chwilami się to udawało, osiągaliśmy chwilowe zapomnienie. Potem przychodziło przebudzenie i straszne ocknięcie się twarzą w twarz z ohydnymi jeźdźcami Apokalipsy – Strachem, Chaosem, Frustracją, Rozpaczą. Alkoholik czytający te słowa z pewnością zrozumie, o czym piszemy.

Niekiedy alkoholik, gdy jest chwilowo “suchy” wyznaje: “Wcale mi nie brakuje picia. Czuję się lepiej. Pracuje lepiej. Przyjemniej spędzam czas” Jako zdrowiejący alkoholicy uśmiechamy się, słysząc te słowa. Wiemy, że nasz przyjaciel zachowuje się jak chłopak, który gwiżdże w ciemności, aby dodać sobie animuszu. Oszukuje samego siebie. W duchu dałby wszystko za wypicie kilku kieliszków, gdyby tylko mu to uszło płazem. Za chwilę znów próbuje starej gry, bo nie jest szczęśliwy z powodu swojej abstynencji. Nie wyobraża sobie życia bez alkoholu. Pewnego dnia nie będzie umiał wyobrazić sobie życia z alkoholem, ani bez niego. Wtedy dopiero, jak mało kto, pozna co to jest samotność. Wówczas uświadomi sobie, że znalazł się na skraju przepaści. Będzie życzył sobie już tylko śmierci.

Otóż my, alkoholicy, staramy się, właśnie takim ludziom wskazać wyjście z matni. Niektórzy z nich, w zasadzie podzielając nasze poglądy, mówili: “Tak, oczywiście chciałbym zacząć wszystko od nowa. Ale czy muszę być skazany na życie, w którym będzie nudno, ponuro i wręcz głupio? Czy muszę udawać, jak inni – tak zwani porządni ludzie – że to jest prawdziwe życie, które mnie zadowala? Wiem, wiem że muszę rzucić alkohol. Rozumiem, że od tego trzeba zacząć. Ale jak mam to zrobić? I co proponujecie zamiast picia?”

Na takie pytanie odpowiadamy mniej więcej tak: zamiast alkoholu oferujemy wam nie jego namiastkę, substytut, ale znacznie więcej! Proponujemy wam wejście do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. We wspólnocie tej uwolnisz się od trosk, zmartwień i nudy. No nowo obudzi się twoja wyobraźnia. Życie nabierze nowego sensu. Przed sobą masz najbardziej owocne lata swojego życia. We wspólnocie znaleźliśmy braterstwo, troskliwą pomoc. I ty znajdziesz w AA to, czego najbardziej potrzebujesz. Niektórzy z was z niedowierzaniem pytają: Jak to możliwe? Jak to? I zaraz potem: Gdzie szukać ludzi, o których mówicie?

Anonimowi Alkoholicy, s. 122-123

Zdajemy sobie sprawę…

Środa, wrzesień 23rd, 2009

Zdajemy sobie sprawę, że wiemy niewiele. Bóg będzie coraz pełniej wyjawiał Swoją wolę – tobie i nam. Pytaj Go podczas porannej medytacji, co możesz zrobić każdego dnia dla kogoś, kto jeszcze jest chory. Jeśli twoje sprawy są uporządkowane, otrzymasz odpowiedź. Oczywiście, nie możesz podzielić się czymś, czego sam jeszcze nie masz. Bacz na to, aby twoja więź z Bogiem była właściwa, a tobie i wielu, wielu innym przydarzą się wielkie rzeczy. Dla na jest to Wielka Prawda.

Anonimowi Alkoholicy, s.143

Alkoholik tłumacząc swoje pijaństwo posługuje się “filozofią” człowieka, który …

Wtorek, wrzesień 22nd, 2009

Alkoholik tłumacząc swoje pijaństwo posługuje się “filozofią” człowieka, który cierpiąc na na ból głowy bije się po niej młotkiem, aby zagłuszyć ból. Gdyby zasugerować alkoholikowi taką analogię wyśmieje ją, zirytuje się albo w ogóle odmówi rozmowy. Czasami jednak alkoholik mówi prawdę. A prawda jest – jakkolwiek dziwnie się to wydaje – że on sam nie wie dlaczego sięgnął po ten pierwszy kieliszek. Niektórzy alkoholicy znajdują usprawiedliwieni, które sami akceptują do pewnego czasu. Jednak w głębi serca nie wiedzą dlaczego tak postępują. Kiedy zaś już wpadają w chorobę alkoholową są skończeni.

Anonimowi Alkoholicy s. 19

Kac uczuciowy

Poniedziałek, wrzesień 21st, 2009

Pijak, który ma straszliwego kaca po wczorajszej libacji nie może dziś cieszyć się życiem. Istnieje jednak jeszcze inny kac, dobrze znany z doświadczenia wszystkim, czy ktoś pije czy nie. Jest to kac uczuciowy, bezpośredni rezultat zbierających się od wczoraj lub dzisiaj w nadmiarze negatywnych emocji: złości, strachu, zazdrości itp. Jeśli chcemy zachować dziś i jutro pogodę ducha, koniecznie musimy zlikwidować te kace. Nie wymaga to ponurego grzebania się w przeszłości, a jedynie przyznawania się do błędów popełnianych teraz i naprawiania ich.

Dwanaście na Dwanaście, s. 88-89

“Nieokiełznane instynkty są zasadzniczą przyczyną prowadzącą do ruiny picia”

Niedziela, wrzesień 20th, 2009

W szczególności alkoholicy powinni potrafić zdać sobie sprawę z tego, że nieokiełznane instynkty są zasadniczą przyczyną prowadzącą do ruiny picia. Piliśmy, aby zalać robaka, utopić uczucie rozczarowania, lęku i przygnębienia. Piliśmy, aby uciec od wczorajszych namiętności i aby podsycić nowe. Piliśmy pod naszą próżność, żeby bujać w obłokach marzeń o potędze i chwale. Na pewno nie jest przyjemnie przyglądać się tym pokracznym wytworom chorej duszy. Rozhukane instynkty bronią się zaciekle przed badawczą oceną.

Dwanaście na Dwanaście, s. 45-46

“Trudne warunki”

Czwartek, wrzesień 17th, 2009

Sądziliśmy, że “trudne warunki” pchały nas do picia, i że dopiero wówczas, gdy nasze próby zmiany warunków spełzły na niczym, zaczęliśmy tracić kontrolę nad piciem i staliśmy się alkoholikami. Nigdy nie przyszło nam do głowy, że to my sami powinniśmy się zmienić, by sprostać warunkom, jakiekolwiek by one nie były.

Dwanaście na Dwanaście, str. 48

Radzenie sobie z urazą

Środa, wrzesień 16th, 2009

Trwała uraza jest naszym głównym nieprzyjacielem. Doprowadza do upadku więcej alkoholików niż jakakolwiek inna przyczyna. Wywodzą się z niej różne choroby naszego ducha. Bo przecież byliśmy również schorowani na duchu. Przezwyciężając chorobę ducha wzmacniamy się jednocześnie psychicznie i fizycznie

Analizują przypadki naszych uraz i niechęci sporządziliśmy listę osób, instytucji i zasad moralnych, które wprawiały nas w złość wywoływały niechęc. Pytaliśmy samych siebie o przyczyny naszych wrogich uczuć. Większości przypadków okazywało się, że poczuliśmy się dotknięci lub zagrożeni w naszym poczuciu godności, pozycji majątkowej, naszych stosunkach intymnych, włącznie ze sferą seksualną. Stąd też byliśmy rozdrażnieni i wściekli.

Pełen żalów i zajadłych pretensji list może być cudownym wentylem bezpieczeństwa – pod warunkiem, że w pobliżu stoi kosz na śmieci.

Jak to widzi Bill, s. 39